Wakacyjny romans

0
78
Rate this post
Co sprawia, że latem mamy taki apetyt miłość? Dlaczego zapominamy o bożym świecie i pozwalamy sobie na wszystko, jakby ta urlopowa namiętność miała być ostatnią rzeczą, jaka nam się w życiu przytrafi?

Lato, słońce, brzeg morza. On: wspaniale opalony, seksowny i muskularny. Ty: złota od słońca, romantycznie rozwiane włosy. Zaczęło się od kilku gorących spojrzeń. A chwilę potem już nie mogliście się od siebie oderwać. Letnie romanse są tak pociągające, że czasem trudno walczyć z namiętnością.

Idealna letnia miłość

Czemu latem jesteśmy tak podatni na zauroczenie? Jak to jest możliwe że ty, na co dzień nieśmiała, bez oporów zaczepiasz faceta na plaży? Moźe to dlatego, że na co dzień masz tyle obowiązków, że na nic innego nie wystarcza ci już czasu? Odgrywasz swoje role: dobrej koleżanki i przyjaciółki, żony, pracownicy, córki, matki – nie poświęcając zbyt wiele czasu sobie i temu, czego tak naprawdę pragniesz. A wakacje wyrywają cię z tego stanu. Jesteś wolna od codziennych problemów, wypoczęta, ładniejsza i uśmiechnięta. Psychologowie o wakacjach mówią – szczególne okoliczności – wyjeżdżając na urlop, ogłaszasz sama dla siebie „stan wyjątkowy”. Latem, kiedy słońce wesołymi zajączkami tańczy po grzbietach fal, dopada cię syndrom wakacyjnego rozprężenia. Wkoło nowe inspiracje, nowe wyzwania, nowe przygody. Dlatego tak łatwo zachowywać się inaczej, niż zwykle. Nic dziwnego, że w tych „szczególnych okolicznościach” do głosu dochodzą emocje, które przez cały rok drzemały. Nawet, jeśli na co dzień jesteś racjonalna, wyważona i opanowana – a może wtedy tym bardziej? Budzą się potrzeby, które do tej pory gdzieś się ukrywały – albo które ty sama zepchnęłaś do podświadomości, żeby się z nimi nie konfrontować. Nagle, gdzieś w głębi duszy, zaczyna się powoli wić niteczka tęsknoty – za przygodą i mocnymi przeżyciami; za tym, żeby naprawdę poczuć życie.  Dlatego potrzeba przeżycia wakacyjnej miłości może zwyciężyć nawet z rozsądkiem, i zobowiązaniami wobec partnera, który został w domu. Bo wakacyjna miłość to miłość idealna. Pozwala w ekstazie zapomnieć o wszystkim i stopić się z kochankiem w jedno. To nasza szansa na zostanie bohaterką prywatnego Harlequina, w którym wszystko jest idealne. Czujesz, że ta miłość jest inna, niż wszystkie – bo do tej pory nie zdawałaś sobie sprawy, że można aż tak kochać i aż tak być kochaną.

Romantycznie i nierzeczywiście

To, co jest w wakacyjnym romansie najpiękniejsze, stanowi jednocześnie jego największą wadę: wszystko rozgrywa się w oderwaniu od codzienności. Wakacje to rodzaj kapsuły, w której startujesz w inną rzeczywistość i inny czas. Odrywasz się od swojej rzeczywistości psychicznie i emocjonalnie. Stajesz się lepszą wersją siebie. Nie tylko ty, mężczyzna podlega tym samym prawom co ty. Żadne z was nie ma nic wspólnego z tym swoim codziennym, siermiężnym „ja”, które musi zajmować się całym szeregiem przyziemnych problemów, typu zakupy, sprzątanie, ćwiczenia na bolące plecy czy napady złego humoru, gdy zmienna pogoda daje się we znaki. On nie ma pojęcia, że w domu nie chce ci się gotować, ty nie znasz jego skłonności do wpadania w dołki pod wpływem spraw zawodowych. Jest tylko tu i teraz. Jesteś tylko ty, wsparta na jego ramieniu. I jest on, piekący dla ciebie kiełbaski nad ogniskiem. Jak się czujecie? Wspaniale. Dowartościowani. Zaspokojeni. Podekscytowani i energetyczni. Nic dziwnego, bo taka ilość emocji uniosła w powietrze nawet kolumnę Zygmunta. I możesz czerpać z tej energii jeśli tylko, nie zapomnisz ze wakacyjna miłość krótki termin ważności.

Krótki termin przydatności

William Szekspir powiedział, że gwałtowna namiętność gwałtownie się kończy. To najlepszy chyba opis wakacyjnego romansu. Bo porywa on nasze serca i ciała, nie pytając o to, co potem. A i my sami też staramy się sobie tego pytania nie zadawać. Znakomita większość romansów kończy się wraz z nadejściem jesieni. Oczywiście zdarzają się trwałe związki, zawiązane na wakacjach, ale to raczej wyjątki, potwierdzające regułę. Dlaczego?
Po pierwsze: na wakacjach często spotykają się ludzie, mieszkający daleko od siebie. Trudno wtedy podtrzymywać tak gorący kontakt, jak przez dwa tygodnie turnusu. Miłość na odległość rzadko się sprawdza, czasem jej ofiarą padają nawet wieloletnie małżeństwa. Cóż więc oczekiwać po miłości, która urodziła się dwa miesiące temu? Żeby związek trwał konieczna jest więź, która rodzi się z czasem, na bazie wspólnych doświadczeń. Seksualne iskrzenie to zbyt mało, żeby związać dwie osoby na długo. Jeżeli więc dwoje ludzi się nie widuje i nie buduje wspólnej historii, związek się rozluźnia i w końcu rozpada.
Po drugie: główny powód szybkiej śmierci wakacyjnego romansu ma na imię „powszedniość”. Nawet, jeśli mieszkacie w jednym mieście, bardzo często się okazuje, że partner traci urok.  Na co dzień nie jesteśmy już tak atrakcyjni, jak byliśmy nad brzegiem morza. Już nie mamy dla siebie tyle czasu, już nie jesteśmy tacy idealni w kieracie codziennych obowiązków. Zaczynają się problemy, kłótnie, nieporozumienia… I choć próbujemy podtrzymywać wizję idealnego kochanka (a może właśnie dlatego) szybko przychodzi rozczarowanie.
Po trzecie: wiele osób myli erotyczna fascynację z miłością. A przecież, to, że dwie osoby dobrze rozumieją się w łóżku nie znaczy, że poza sypialnia także się dogadają.

Oswajanie romansu

Ponieważ w grę wchodzą intensywne emocje postaraj się pamiętać o kilku zasadach. Abyś nie skrzywdziła kogoś, albo siebie.

  • Nie buduj na tym uczuciu całej swojej przyszłości, ale przeżyj je pełną piersią, ze świadomością, że macie tylko tu i teraz. To też ma swój urok… Wasz romans zatrzymuje się na etapie zakochania. Dzięki temu jest tak pełen takiej magii i czaru, że po latach wciąż będziesz go wspominać jako jedno z najpiękniejszych przeżyć w życiu. Postaraj się ze spokojem przyjąć, że gdy rozjedziecie się do domów wasza wspólna historia się skończy. Spokojnie, jeżeli to Wielkie Uczucie to nie zniknie tylko dlatego, że się grzecznie pożegnałaś.
  • Nie szafuj słowem „miłość”, bo w gruncie rzeczy to nie jest miłość, tylko zakochanie. Słowo „kocham” zobowiązuje. Mężczyzna może się poczuć oszukany, kiedy pod koniec turnusu po prostu powiesz mu „żegnaj”. Mów więc „uwielbiam z tobą być” czy „jesteś oszałamiająco cudowny”.
  • Zabezpiecz się przed ciążą i chorobami, przenoszonymi droga płciową. Za każdym razem kiedy się kochacie, stosujcie prezerwatywę. Lepiej, żeby po powrocie do domu nie okazało się, że oprócz wspomnień przywiozłaś na pamiątkę chlamydię. (Zabezpieczenie jest absolutnie obowiązkowe, jeśli w domu zostawiłaś stałego partnera. Byłoby niewybaczalne, gdyby chlamydia okazała się prezentem tak że dla niego).
  • Zerwij kontakty. W domu został stały partner? Żegnając się z wakacyjnym kochankiem, nie dawaj mu swojego adresu. Najwyżej mailowy – ale i ten tylko wtedy, gdy twój stały partner nie czyta twojej poczty. Po co wakacyjne oczarowanie ma zepsuć coś, co budowałaś przez lata? Po co krzywdzić bliską ci osobę tylko dlatego, że dałaś się ponieść?
  • Ustal zasady. Jeżeli jesteś singielką dopilnuj, aby partner od samego początku miał świadomość, czego oczekujesz. Możliwie szybko powiedz mu czy jesteś zainteresowana stałym związkiem, czy wręcz przeciwnie: oczekujesz dwóch tygodni zabawy i niczego więcej. Żeby nie było nieporozumień.