Syndrom trzeciej randki

0
66
Rate this post
Kiedyś ludzie z seksem czekali do ślubu. Dziś – do trzeciej randki. Ale czy zawsze i wszędzie rachunek jest tak oczywisty, że trzecia randka równa się łóżko?

Poznaliście się: on wpadł ci w oko, ty wydałaś mu się sympatyczna. Szczęściarz – dostał twój numer telefonu! Odczekał kilka dni (bo tak podobno trzeba…) i zadzwonił. Ty czekałaś, ucieszyłaś się, więc niebawem… idziecie na randkę.

System trzech spotkań

Utarło się, że poznajemy się według pewnego schematu. Każdy, kto przeczytał choć jeden poradnik na temat randkowania wie: pierwsza randka nie powinna trwać zbyt długo. Godzinę, najwyżej półtorej – bo jeśli ją facet przeciąga, to zwykle w nadziei, że może mu się jednak poszczęści jeszcze tego samego wieczora. A mądra kobieta, wiadomo, woli z nagrodą poczekać… Spotkanie powinno się odbyć w przytulnej kafejce, składać się z rozmowy, flirtu i przekomarzania – na kontakt fizyczny trzeba jeszcze poczekać. No, może lekki całus w policzek na pożegnanie – ale to wszystko. Pierwsza randka ma tylko rozbudzić apetyt na więcej.
Za to druga może być dłuższa. Teraz warto gdzieś się razem wybrać: na spacer do parku, do kina, na wycieczkę, żeby obejrzeć jakąś okoliczną atrakcję. Można połączyć różne aktywności: zaproszenie na kawę z wyprawą na rolki. Albo spacer po lesie z pizzą ze sprawdzonej pizzerii. Jednego trzeba przestrzegać zasad: flirtujemy, dobrze się razem bawimy i okazujemy sobie nawzajem zainteresowanie. Całus? Czemu nie? Ale dłoni pod bluzkę jeszcze nie wpuszczamy – bo jeśli teraz zaczniemy gorące pieszczoty, trudno będzie przestać. A to by było za wcześnie…
Trzecia randka to magiczna granica. Spotykamy się w domu, najlepiej u niego – bo przygotował dla nas kolację. Albo gotujemy razem, to też fajna zabawa. Wino, świece, romantyczny film na DVD i… jeśli kanapa jest wygodna można się nawet nie przenosić do sypialni. Albo przenieść się tam na erotyczną dogrywkę.

Poza schematami

Wraz z romantycznymi komediami zaimportowaliśmy z zachodu taki właśnie system randkowania. Ale to wcale nie znaczy, że nie można randkować inaczej! Nie masz ochoty na taki grafik? W porządku! Twoje życie miłosne nie musi się rozgrywać „po amerykańsku”. To, że gdzieś ktoś powiedział „trzecia randka to czas na seks” nie oznacza, że i ty musisz tak uważać. Tak naprawdę ani trzecia, ani nawet dziesiąta randka do niczego cię nie zobowiązują. Seks nie jest jakimś świadczeniem, które trzeba dostarczyć w określonym miejscu i o określonej porze. Masz prawo się rozmyślić albo zmienić zdanie w dowolnym momencie – nawet wtedy, kiedy on już ma ręce pod twoją bluzką, a twoje szpilki zginęły gdzieś w okolicy kanapy. Masz prawo powiedzieć „nie, poczekajmy jeszcze” jeśli tak czujesz. Może się zdarzyć, że mężczyzna poczuje się w takiej sytuacji rozczarowany; w końcu żaden myśliwy nie lubi, kiedy zwierzyna ucieka mu sprzed nosa – ale cóż, takie jest ryzyko w jego przypadku. Myśliwy musi być i na to gotowy… Jeśli mu naprawdę na tobie zależy – poczeka. A jeśli nie poczeka? Jego strata…

Mądre zarządzanie erotyką

Jeśli czujesz, że na trzeciej randce nie jesteś jeszcze gotowa na seks, nie miej do siebie pretensji. Tak naprawdę z łóżkiem czasem warto trochę zaczekać – i to z kilku powodów. Po pierwsze: mężczyźni naprawdę nie cenią zwierzyny, która pozwoliła się złapać zbyt łatwo. Polowanie też dostarcza im dreszczyku emocji, a im więcej zainwestują czasu, energii, pomysłowości i perswazji w to, by cię uwieść, tym będziesz dla nich cenniejsza. Słyszałaś to już od babci? Cóż, wiedziała, co mówi…. To nie znaczy, że nie uda się wam związek, jeśli będziecie uprawiać seks na drugiej czy nawet pierwszej randce. Może się udać. Ale takie związki należą jednak do rzadkości.
Druga sprawa, to kwestia przywiązania. Jeśli się naprawdę polubicie, będzie wam łatwiej wybaczyć sobie nawzajem ewentualne niedociągnięcia – a większość seksuologów ostrzega, że pierwszy seks jest z reguły najmniej udany – bo jeszcze nie znamy swoich ciał, nie wiemy, co sprawia nam przyjemność. A i stres jest na tyle duży, że może powodować kłopoty, np. przedwczesny wytrysk u niego czy trudności z dojściem do orgazmu u ciebie. Jeśli w trakcie randkowania rozwinie się miedzy wami czułość, przywiązanie i poczucie odpowiedzialności za siebie nawzajem, pokonacie pierwsze trudności. Jeśli nie – może się zdarzyć, że się rozstaniecie, rozczarowani oboje.
I trzecia kwestia: seks jest więziotwórczy. Kiedy zaczynacie ze sobą sypiać, on się przywiązuje do ciebie, a ty do niego. Problem polega na tym, że zanim do tego dopuścisz, lepiej postaraj się go trochę poznać. Bo kiedy się zakochasz – już nie będziesz miała wyjścia. To znaczy – będziesz miała, ale będziesz myślała, że nie masz. Bo go kochasz, bo bez niego życie traci sens, bo on jest dla ciebie najważniejszy… To piękne uczucia, ale lepiej jest żywić je do kogoś, kto w żaden sposób nie rani cię czy nie nadużywa. Kiedy jesteśmy zakochane często pozwalamy mężczyznom na różne emocjonalne nadużycia. Lepiej jest się upewnić, że będziesz traktowana tak, jak tego chcesz, zanim się zakochasz.