Swing – więcej niż dwoje w łóżku

0
92
Rate this post
Zapraszanie do związku i sypialni znajomych lub całkiem obcych osób staje coraz bardziej popularne. Na czym polega „swingowanie” i jakie zagrożenia ze sobą niesie? Co robić i jak reagować, jeśli partner zaproponuje eksperyment z układem „dwa plus”?

„Jak poznałam mojego męża dosyć szybko okazało się, że jego największa fantazją jest trójkąt z inną kobietą. Przeraziłam się, bo brzmiał bardzo poważnie. Dla mnie zaproszenie trzeciej osoby do naszej sypialni było jednoznaczne z przyzwoleniem na zdradę. Nie mogłam sobie wyobrazić, że na własne oczy zobaczę, jak mój ukochany mężczyzna dotyka obcą kobietę. Kiedy wyraziłam swoją opinię, mój partner obraził się na mnie, co już całkowicie mnie przybiło. Długo o tym myślałam, ale na szczęście rozmowa się urwała. Temat powrócił, jak byliśmy już małżeństwem.”

Moda na swingowanie

„Powiedziałam mojemu mężowi, że jedyne, na co ewentualnie, mogę się zgodzić, to sytuacja, w której to ja będę kochać się z inną kobietą na jego oczach, a on będzie mógł tylko patrzeć. Okazało się, że ta opcja jest akceptowalna” – opowiada Marta, mieszkanka dużego miasta, od lat w związku. Oboje z mężem są aktywni zawodowo. Nie mają dzieci. – „Moda na „swingowanie” przyszła do Polski w ciągu ostatnich pięciu, sześciu lat. Mniej więcej w tym czasie zaczęto mówić głośno o tym zjawisku, powstały społeczności z określonymi regułami oraz portale internetowe dla swingersów” – mówi Grażyna Czubińska z Polskiego Centrum Zdrowia Seksualnego w Londynie.

 

„Przyczyny, dla których pary decydują się na zaproszenie osób trzecich do współżycia seksualnego, są bardzo różne. Najczęściej kryje się za tym chęć uatrakcyjnienia czy ożywienia związku. To najczęstszy argument pojawiający się podczas moich rozmów z pacjentami o „swingowaniu”. Niektórzy oczekują, że dodatkowa osoba czy osoby przełamią bariery, które istnieją w związku lub partner/partnerka nauczy się czegoś nowego.

 

Swingowanie to nie tylko seks, to również okazja (atrakcyjna szczególnie dla mężczyzn) do „podejrzenia” partnera w intymnej sytuacji z inną osobą. Z mojego doświadczenia wynika, że pary najczęściej preferują pary, rzadko decydują się na zaproszenie singla. Z kolei stereotypem jest twierdzenie, że to mężczyźni inicjują seks grupowy czy seks w trójkącie. W ostatnich latach to często kobiety znajdujące się w ustabilizowanych związkach sugerują partnerowi zaproszenie osób trzecich do małżeńskiej sypialni. Trudno powiedzieć więcej o skali zjawiska „dwa plus”, bo tak naprawdę polskich opracowań czy badań na ten temat jeszcze nie ma.”

Zgody szukaj w sobie

„Pojawił się dylemat, kto ma dołączyć do naszej sypialni. Koleżanka czy obca kobieta poznana, na przykład, na wakacjach – opowiada Marta. – Obawialiśmy się, że możemy trafić na kogoś niezrównoważonego, z drugiej strony, jeżeli eksperyment okazałby się porażką, moglibyśmy się już nigdy więcej nie spotkać. Nasz problem rozwiązał się przez zupełny przypadek. W jeden z sobotnich wieczorów wypiliśmy za dużo alkoholu ze znajomym małżeństwem. Okazało się, że drugi mężczyzna ma podobne fantazje, a jego żona myśli, co z tym fantem zrobić. Finał spotkania był taki, że obie znalazłyśmy się na podłodze delikatnie pieszcząc się i całując, a panowie patrzyli. Nasza gra polegała na tym, że tak naprawdę nic nie było widać, a działała fantazja. Jednym słowem wilk syty i owca cała.”

 

„Normą jest to, co sobie założymy, na co oboje dajemy przyzwolenie – mówi Grażyna Czubińska. – Kluczowym pytaniem jest, dlaczego wchodzimy w układ więcej niż dwie osoby i czy obie strony mają w sobie wewnętrzną zgodę na to doświadczenie. To, co deklarujemy niekoniecznie musi oznaczać świadomą zgodę. Zastanówmy się czy nie ulegamy drugiej stronie i nie działamy pod przymusem sytuacji czy naszego partnera/ partnerki.”

Nigdy nie będzie tak samo

„Szczęściem naszych mężów jest to, że potrafimy czerpać przyjemność z bycia z kobietą i dla nas to doświadczenie było przyjemne i podniecające. Przyjaźnimy się nadal i – o dziwo – nie zepsuło to naszych relacji. Co więcej, myślimy, że może jeszcze w przyszłości pokażemy naszym mężom coś więcej. Ale zgodne jesteśmy co do tego, że tylko pokażemy.”

 

„Podejmując decyzję o trójkącie czy „swingowaniu” zawsze trzeba liczyć się z tym, że po takim doświadczeniu związek nie będzie już taki sam – mówi terapeutka. – Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy zmieni się na gorsze. Niektóre pary podkreślają, że to doświadczenie scaliło ich związek, że jest to coś nowego, ożywczego w ich relacji. Jednakże, trzeba pamiętać, że, pomimo iż na początku może być atrakcyjnie i związek może się stabilizować, istnieje ryzyko, że życie bez dodatkowych bodźców może stać się nudne i że pojawi się pragnienie coraz to nowych doznań. W mojej pracy z pacjentami mogę zaobserwować, że takie eksperymenty prowadzą po jakimś czasie do znużenia oraz zapotrzebowania na kolejne bodźce aktywizujące i to może mieć poważne konsekwencje dla związku.

 

Zdarzało się, że układ „dwa plus” owocował odejściem partnera z osobą trzecią, pojawiały się także kwestie porównawcze, które mogą tylko pogłębić problem, który od początku stanowił przyczynę zaproszenia osób trzecich do partnerskiej sypialni. U niektórych pacjentów budzą się też wątpliwości, czy to jest „normalne”, zgłaszają się również osoby, które czują się w jakiś sposób przymuszane do układu „dwa plus” i robią to, bo nie chcą stracić partnera czy partnerki. Przy czym nawet jeżeli obie strony są absolutnie przekonane, że taki układ im służy, to gdzieś tam w oddali powinny pamiętać, że może ich związek dobrze funkcjonuje, ale tylko wtedy, gdy jest w nim więcej osób. Nie sądzę jednak, żeby dało się przeżyć tak całe życie.”

 

Ważne jest również, że gdy partner proponuje nam pożycie w układzie więcej niż dwoje, a my czujemy silny opór przed spełnieniem takiej prośby, przede wszystkim powinniśmy z nim o tym porozmawiać. Opowiedzieć, dlaczego nie widzimy się w takim związku i jakie mamy obawy z tym związane. Warto wspólnie zastanowić się, co możemy zmienić w naszej relacji, żeby było ciekawiej oraz postarać się uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego nasz układ nie sprawia nam już przyjemności. Jeśli sami, poprzez rozmowy z partnerem czy fachową literaturę, nie możemy znaleźć rozwiązania, warto skorzystać z pomocy specjalisty.