Pierwszy raz – presja otoczenia

0
78
Rate this post
Nie jest łatwo być dziś nastolatkiem – każdy czegoś od was oczekuje. Nauczyciele zaangażowania w naukę, rodzice dobrych stopni, przy okazji byłoby fantastycznie, gdybyście mogli się pochwalić niecodziennym hobby i publikacją wierszy w gazetce szkolnej. No i jeszcze koledzy i koleżanki, ale oni tak naprawdę czekają tylko na jedno – kiedy wreszcie stracicie cnotę.

Presji pierwszego razu możecie być poddawani na kilka sposobów i tak naprawdę z różnych powodów. Do najważniejszych możemy zaliczyć:

  • naciski kolegów, bo na co jeszcze czekacie, wszyscy już dawno to zrobili
  • naciski partnera, bo już nie może się doczekać i ma w nosie, że wam się nie spieszy
  • ciekawość, bo znajomi mówili, że jest super
  • popularyzację seksu, uprawianie go wydaje się wręcz obowiązkiem
  • jak długo można „chodzić ze sobą” i „tego” nie zrobić
  • chęć udowodnienia, że nie jest się osobą o orientacji homoseksualnej

Każdy z tych powodów może się wydawać dobry, jeżeli chce się zyskać akceptację otoczenia lub żyje się w obawie, że partner nas opuści. Równocześnie towarzyszą wam standardowe obawy:

  • czy dobrze wyglądam w „tych” miejscach?
  • czy jej/jego nie zawiodę?
  • nie mam doświadczenia, a jak zrobię coś głupiego?
  • co, jeśli będę miał wytrysk zbyt szybko?
  • jak sprawić jej/jemu przyjemność? od czego zacząć?
  • kiedy założyć prezerwatywę?
  • po czym poznać, że było dobrze?
  • a co, jeśli będzie bolało?

Co w takim razie zrobić? Jak nie zwariować i przestać odczuwać presję pierwszego razu? Czy to w ogóle możliwe, żeby temat przycichł, przecież inni ciągle o tym mówią?

Spiesz się powoli

Na początek proponujemy poważnie zastanowić się nad tym, jak silna jest presja wywierana przez otoczenie, a jak ta, w którą sami na siebie wywieracie. Jeżeli np. jesteście parą i większość waszych znajomych (również ze stałymi partnerami) już to zrobiła, możecie czuć wewnętrzny nacisk na dołączenie do ich grona, mimo że tak naprawdę w ogóle na to nie nalegają i nie wypytują.

 

Po drugie – warto zastanowić się nad partnerem, który pomimo naszego braku zdecydowania zaczyna nalegać lub nawet grozić, że pójdzie szukać podobnych atrakcji u boku kogoś innego. Wiemy, że zabrzmi to dramatycznie, bo przecież się kochacie, ale z takiego związku na dłuższą metę nie wyniknie nic dobrego. Celem w nim jest seks, a nie więź i uczucie.

 

Po trzecie – nie dajcie sobie wmówić, że seks jest obowiązkiem i wszyscy już go uprawiają, najprawdopodobniej większość historii jest zmyślona lub podkoloryzowana. Przecież nikt ich do końca nie sprawdzi, a można zabłysnąć w towarzystwie, streszczając ostatni film porno widziany w internecie i przypisując sobie te wszystkie przeżycia.

 

Po czwarte – naprawdę nic nikomu nie musicie udowadniać. Gdybyście usłyszeli, że jesteście tchórzami, bo nie skoczyliście z czwartego piętra – naprawdę byście się tym przejęli? Tak samo jest z udowadnianiem za pomocą seksu, że nie jest się gejem, lesbijką, kimś gorszym lub mało atrakcyjnym.

 

Po piąte – i być może najtrudniejsze, bo wymaga samokontroli – powalczcie z ciekawością. Dobrze jest pamiętać, że rzeczy zakazane często tylko pozornie smakują najlepiej. Przypomnijcie sobie rozczarowanie po zrobieniu/otrzymaniu rzeczy, na którą długo czekaliście. Seks, jeżeli będzie dziełem przypadku i w sumie niesprzyjających okoliczności – również może dołączyć do tej grupy.

Co to znaczy „dojrzeć do pierwszego razu”?

To ogólne pojęcie określające głównie wasze nastawienie psychiczne i szczerą chęć przeżycia tego doświadczenia z konkretnym partnerem. Człowiek dojrzały do inicjacji czuje przed nią naturalne obawy, ale nie jest to strach przed wyśmianiem czy brakiem akceptacji. Chodzi raczej o opisywany przez innych ból fizyczny i tremę, która towarzyszy nam za każdym razem, gdy robimy coś po raz pierwszy. Nie ma uniwersalnej granicy wieku, po której przekroczeniu możemy sobie powiedzieć, że jesteśmy gotowi. Dla jednych będzie to wiek 16 lat, dla innych np. 25 i w obydwu przypadkach będzie prawidłowy i nie odbiegający od normy.

Raczej nie polecamy wyznaczania sobie konkretnej daty, np. „zrobimy to w najbliższe Walentynki” – to tylko spowoduje, że ta sprawa zacznie nad wami „wisieć” i niepotrzebnie dodatkowo stresować. Dobrze jest być przygotowanym i mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, bo tylko to pozwala się w pełni zrelaksować i cieszyć tym przeżyciem, ale nie oszukujmy się, nie wymaga to wielomiesięcznych przygotowań. Kiedy już dojdziecie do wniosku, że chcecie to zrobić, po prostu wybierzcie dogodny termin, na który będziecie czekali z niecierpliwością, a nie strachem.