Ja jeszcze NIE chcę

0
77
Rate this post
Jesteście ze sobą już jakiś czas, wystarczająco długo, żeby podjąć rozmowę o rozpoczęciu współżycia. Do tej pory jakoś udawało ci się przeciągać ten moment, ale on się przytula i mówi, jak bardzo cię kocha, jednocześnie dopytując, kiedy w końcu „to” zrobicie. Bardzo ci na nim zależy, ale – nie jesteś jeszcze gotowa.

Wiele młodych dziewczyn jest rozdartych między chęcią uszczęśliwienia partnera a własnymi potrzebami. Dorosłe kobiety też mają z tym problem. Zostałyśmy wychowane w przekonaniu, że jeżeli nie będziemy spełniały seksualnych potrzeb naszych mężczyzn, wcześniej czy później pójdą sobie do innej. Co gorsza, nie usłyszałyśmy tego od naszych matek czy ciotek, zadziałał… stereotyp.

Miłość i zdrowa relacja między dwojgiem ludzi nie polega na szantażu emocjonalno-seksualnym. Jeżeli czujecie się zmuszane do odbycia stosunku lub partner mimo waszych wahań nalega na podjęcie decyzji o współżyciu – powinniście wziąć pod lupę relację, a nie dziewictwo. Niczyim obowiązkiem nie jest uprawianie seksu, nawet jeżeli druga strona bardzo ładnie was poprosi. Seks nie jest dowodem miłości tylko jednym z wielu sposobów jej okazywania. To, że nie chcecie rozpocząć współżycia, wcale nie oznacza, że na kimś wam nie zależy, po prostu jeszcze psychicznie nie jesteście gotowe do cielesnego zbliżenia. To absolutnie nie jest powód do wstydu. Macie święte prawo powiedzieć „NIE”.

Jak mu o tym powiedzieć?

Boicie się, jaka będzie jego reakcja. Tyle na to czekał, już mu prawie to obiecałyście i teraz takie rozczarowanie. Pewnie się zdenerwuje, obrazi lub, co najgorsze, zerwie. Albo zrobi mu się strasznie przykro, pomyśli, że go nie kochacie. Serce wam wtedy pęknie, bo przecież jest dla was najważniejszy.

Spokojnie, dziewczyny, głowy do góry. Postawcie się w odwrotnej sytuacji, czy gdyby to on wam odmówił, miałybyście te wszystkie negatywne odczucia?

Bardzo dużo zależy od tego, w jaki sposób przedstawicie sytuację partnerowi. Jeżeli poczuje, że jest traktowany poważnie i z szacunkiem, na pewno odwzajemni się tym samym. Rozmowa powinna być rzeczowa, ale serdeczna. Dobrze jest zacząć od wyznania swoich uczuć, określenia, jak ważny jest dla nas i jak bardzo nam na nim zależy, ale też bez przesady. Nie bądźmy zbyt wylewne, to tylko wprowadzenie, a nie główny temat rozmowy. Następnie przejdźcie do tego, że mimo wszystko w tej chwili nie jesteście jeszcze gotowe na seks, nie umiecie wytłumaczyć dlaczego (chyba, że wiecie), ale czujecie, że to nie jest odpowiedni moment. Unikajcie deklaracji, wyznaczania terminu, kiedy może ewentualnie się zdecydujecie. Z każdej obietnicy zostaniecie na nowo rozliczone.

Dlaczego warto czekać?

Niektóre z was mimo wewnętrznych wątpliwości i oporu zdecydują się na ten ruch tylko dlatego, żeby nie zawieść partnera.

Przeciętna kobieta ma sześciu partnerów seksualnych, co oznacza, że zanim pozna swojego męża i złoży przysięgę wierności, będzie miała kontakty seksualne z kilkoma mężczyznami. Najprawdopodobniej każdego z nich będzie kochała albo chociaż bardzo lubiła. Spędzi z nimi wiele szalonych nocy i kilka całkiem przeciętnych. Zrealizuje pierwsze fantazje. Z czasem wspomnienia o tych wydarzeniach zaczną blednąć, o części bezpowrotnie zapomni. Jedyne, co zostanie jej w głowie, to „ten pierwszy raz”. Nie ma na świecie osoby, która podjęła decyzję o nim świadomie i nawet pod koniec życia nie pamiętała, z kim to zrobiła, jak i gdzie. Tak już jest, że pewne wydarzenia wgryzają się w nasze wspomnienia. Czy naprawdę chcecie, żeby był to obraz dziewczyny, która bała się powiedzieć „jeszcze nie teraz”?

Umiejętność decydowania o sobie i ponoszenia w związku z tym konsekwencji to poważny krok w dorosłość i dojrzałość. Zakładanie z góry, że partner się obrazi i nas zostawi jest również krzywdzące dla niego, oznacza mniej więcej tyle, że go nie doceniamy i do końca nie wierzymy w jego uczucia. Pozbawiamy go szansy na pokazanie, jakim naprawdę jest człowiekiem.

Seks nie jest rzeczą, która stanowi o powodzeniu związku. Wiemy, że istnieje teoria mówiąca, że udane pożycie to 50% sukcesu, ale każdy rozumie to po swojemu. Głośno ostatnio o tzw. „białych małżeństwach”, czyli relacji partnerskiej, w której nie ma seksu w ogóle. Tak jest! Nie jest on niezbędny do okazywania miłości.