Możesz mieć każdego

0
56
Rate this post
Zastanawiałaś się kiedyś, jak to możliwe: za niektórymi kobietami mężczyźni po prostu szaleją, podczas gdy inne nie cieszą się powodzeniem? Sprawdź, co zrobić, by mieć każdego faceta?

Widziałam ostatnio taki obrazek: przed kafejką stały dwie dziewczyny. Jedna piękna, wysoka i długonoga. Druga niewysoka, trochę korpulentna, włosy do ramion; twarz – przeciętna, nic ciekawego. Czekały na kogoś. Okazało się, że ów „ktoś” to przystojniak z blond czupryną; szybko zmierzał w ich stronę. Podświadomie oczekiwałam, że podejdzie do wysokiej i szczupłej piękności – tymczasem on podszedł do… jej pulchnej koleżanki. Objął, pocałował czule i za rękę zaprowadził w głąb kafejki. A długonoga pięknotka maszerowała za nimi. Solo…

Jeśli się rozejrzysz, zobaczysz wokół siebie więcej takich par: on przystojny jak młody Bóg, ona – naprawdę nic szczególnego. Często wręcz trudno powiedzieć o niej „atrakcyjna”. Ale jak poobserwujesz jeszcze chwilę, zauważysz, że jednak ma w sobie coś. Co? To właśnie spróbujemy odkryć.

Piękna? Niekoniecznie!

Jeśli uważasz, że musisz być skończoną pięknością o idealnej figurze, żeby przyciągać męskie spojrzenia – masz rację. Takie kobiety rzeczywiście przyciągają spojrzenia. Tyle tylko, że na spojrzeniach się kończy – bo nic za tym nie idzie. Dlaczego? Zdaniem psychologów większość mężczyzn zwyczajnie obawia się pięknych kobiet. Podziwiają je, pragną ich, lecz czują się przez nie onieśmieleni. Na imprezie czy w knajpce mężczyzna prędzej zagada do sympatycznej dziewczyny, która sprawia wrażenie, że jest miła, otwarta i pozytywnie przyjmie jego zaczepkę – niż do pięknej, idealnej nieznajomej, która mogłaby mieć każdego. Bo skoro może mieć każdego, to dlaczego miałaby zechcieć takiego przeciętniaka, jak ja – myśli sobie mężczyzna. I nie ryzykuje próby nawiązania kontaktu – bo mężczyźni jak ognia boją się odrzucenia. Wolą w ogóle nie próbować, niż musieć poznać smak porażki. Cóż, męskie ego słynie z tego, że jest wielkie i kruche jednocześnie…

Dlatego jeśli chcesz być kobietą, która przyciąga nie tylko spojrzenia, musisz sprawiać wrażenie osoby, która automatycznie nie skreśli faceta, który próbuje nawiązać kontakt. Wyglądaj zapraszająco: bądź miła, okazuj, że dobrze się bawisz, a kiedy wasze spojrzenia się skrzyżują – po prostu się uśmiechnij. Ciepło, po ludzku i sympatycznie. Mężczyzna też człowiek i choć czasem nie zdaje sobie z tego sprawy, potrzebuje akceptacji. Jeśli poczuje, że może ją znaleźć u ciebie na pewno nie oprze się zaproszeniu. I doceń w końcu swoje niedoskonałości – pamiętaj, że dzięki nim jesteś nie tylko niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju (wszystkie Barbie są do siebie podobne), ale też jesteś „ziemska” i… bezpieczna. A przez to właśnie bardziej pociągająca.

Miłość własna? Procentuje!

Chcesz owinąć sobie wokół palca każdego faceta? Możesz, ale… Tak naprawdę najważniejsze jest to, co sama myślisz o sobie. Jeśli akceptujesz swoje ciało, lubisz swoje życie i jesteś w zgodzie sama ze sobą, promieniejesz czymś, co na mężczyzn (i na ludzi w ogóle) działa jak magnes. Co to takiego? Nadawano temu różne nazwy: radość życia, seksapil, kobiecość, wdzięk. Jeśli masz kompleksy i uważasz siebie za mało atrakcyjną, inaczej się poruszasz, inaczej ubierasz, całe twoje ciało ma inny wyraz. Jesteś bardziej zgarbiona, spięta, usztywniona; twoim ruchom brak pewnej lekkości, natomiast kryje się w nich jakaś czujność, obronność. To nie działa zapraszająco ani pociągająco (no, chyba że facet ma kompleks opiekuna lub wybawiciela, wtedy coś go do ciebie będzie przyciągać). Natomiast kobiety, które dobrze czują się we własnym ciele, są swobodne, pełne wdzięku; ich ruchy są soczyste, niewymuszone i naturalne. Nie wierzysz, że twoja myśl może aż tak odbijać się w ciele. To posłuchaj: naukowcy z Uniwersytetu w Massachusetts przeprowadzili pewien eksperyment, do którego zaprosili 20 kobiet o podobnym typie urody. Poprosili 10 z nich, by ubrały się wyjątkowo ładnie – w eleganckie, dobre ciuchy, a 10 pozostałych, by wyglądały tak, jak na co dzień. Następnie poprosili wszystkie, by miały jak najbardziej obojętny wyraz twarzy i zrobili wszystkim zdjęcia. Zdjęcia ich twarzy (i tylko twarzy!) oceniane były przez kilkunastu mężczyzn. Zgadnij, które kobiety wskazali jako bardziej atrakcyjne? Oczywiście te z pierwszej dziesiątki. Choć panie starały się wyglądać neutralnie, coś w ich podświadomości „pamiętało”, że są dziś wyjątkowo zadbane i atrakcyjne – i mężczyźni jakoś to wyłapali.

Dlatego mądre kobiety wiedzą, że podczas randki dobrze jest pozwolić mężczyznom poobserwować siebie w ruchu – oddalą się więc na chwilę, do baru czy do toalety. Wiedzą, że kiedy one idą, oni śledzą je wzrokiem, uważnie patrząc na każdy gest, ruch bioder, falowanie rąk, pochylenie głowy, wdzięk, który kryje się w krokach.

Zmysłowość? Bardzo chętnie!

Mężczyzn pociągają kobiety zmysłowe, bo – wiadomo, będą umiały odprężyć się w łóżku i czerpać przyjemność z seksu. A każdy facet chce dać partnerce przyjemność – po tym ocenia swoją sprawność jako mężczyzny i biegłość jako kochanka. Dlatego męskie spojrzenie z wielką przyjemnością spocznie na kobiecie, która potrafi smakować jedzenie. Jeśli kobieta je tak, że ma się ochotę spróbować tego samego, co ona – to fascynuje. Seksuolodzy często podkreślają, że jedzenie ma wiele wspólnego z seksem – tak samo, jak smakujemy pierwsze, tak samo delektujemy się drugim. Jedno i drugie apeluje bowiem do zmysłów – a w łóżku kobieta zmysłowa, jęcząca z rozkoszy i prosząca o więcej to męskie wyobrażenie raju. O zmysłowości świadczy też sposób, w jaki sama siebie dotykasz. Jeśli podczas rozmowy od niechcenia muskasz szyję, dotykasz kolana czy gładzisz ramię, zawijasz kosmyk włosów wokół palca czy delikatnie wsuwasz i wysuwasz stópkę z sandałka – on będzie wpijał w ciebie wzrok i myślał… no cóż, o seksie…

Dlaczego mężczyzn pociągają swobodne, naturalne, lubiące siebie kobiety? Z dwóch powodów. Po pierwsze: jeśli akceptują siebie i własne niedoskonałości, będą potrafiły zaakceptować także niedoskonałości partnerów. Po drugie: skoro akceptują swoje ciała, będą hojniej dawać i przyjmować przyjemność w seksie. To jak z byciem na diecie – kiedy się odchudzasz, nie znajdujesz przyjemności ani w jedzeniu, ani w gotowaniu. A kiedy nie lubisz swego ciała, nie odsłonisz go, nie pozwolisz na siebie patrzeć, nie pozwolisz go pieścić i uwielbiać – a przecież on tego właśnie chce. Kobieta, która siebie akceptuje nie zgasi światła w sypialni, a podczas orgazmu pozwoli ciału wygiąć się w rozkoszny łuk, nie kryjąc, ile rozkoszy dał jej mężczyzna – a on spuchnie z dumy…

 Ładny ciuszek? Ależ tak!

Może to jest płytkie, ale mężczyzn przyciągają ładne opakowania. I nie chodzi o pudełeczka, w których sprzedawane są wieczne pióra, ale o kobiece ubrania. Makijaż, fryzura i strój powinny podkreślać to, co najbardziej lubią męskie oczy: piersi, usta, pupę, włosy i nogi.

Faceci lubią, kiedy kobieta wygląda kobieco, ma na sobie spódnicę lub sukienkę, najlepiej z dekoltem, żeby jej kobiece „walory” mogły do niego przemówić. Powinna także podkreślać talię. Wbrew temu, co często myślimy, nie bycie szczupłą jest warunkiem atrakcyjności, ale wyraźna różnica pomiędzy talią, a biodrami. Faceci uwielbiają, gdy kobieta ma figurę klepsydry (lub wiolonczeli, jak wolą niektórzy): szersze biodra, węższą talię i znów poszerzenie w okolicy piersi. Tak więc nawet jeśli uważasz, że byłoby fajnie stracić parę kilo, podkreślaj talię: szerokim paskiem czy dopasowanym w pasie strojem. Parę kilo nadwagi przeoczy każdy samiec – ale dobrze podkreślonej talii żaden się nie oprze.

Mężczyźni lubią też, gdy kobieta nosi makijaż – choć wielu nie umiałoby nawet powiedzieć, co dokładnie umalowały. Widzą tylko, że kobieta jest zadbana. W ogóle makijaż to coś kobiecego, a to, co kobiece, bardzo im się podoba – no i można nim pięknie podkreślić to, co w naszych twarzach najładniejsze, a zatuszować mankamenty.

Przejrzyste fatałaszki, koronka tu i ówdzie, obcisły sweterek – oni uwielbiają wszystko, co sugeruje, że pod spodem jest prawdziwa, pełna temperamentu kobieta z krwi i kości, o ciepłym, miękkim i zapraszającym ciele… A może nawet w koronkowej bieliźnie? I obowiązkowo obcasy – nie ma chyba faceta, który nie lubiłby damskich nóg na szpilkach. Nie tylko dlatego, że przez to wydajemy się wyższe, nasze nogi dłuższe, a łydki kształtniejsze. Wysoki obcas wymusza na całej sylwetce inne ustawienie: sprawia, że automatycznie wypinamy pierś do przodu, a pupę do tyłu – czyli wyginamy się we wdzięczne „S”, które mężczyznom wydaje się bardzo pociągające. Jednak uwaga: najpierw trzeba się nauczyć chodzić na obcasach – jeśli tego nie potrafisz, zamiast seksi będziesz wyglądać zabawnie. Kobieta, która z lekkością umie chodzić na szpilkach, sprawia wrażenie trochę nieporadnej, a to budzi w mężczyznach chęć opieki. Chęć dominacji także – ale pozwólmy im myśleć, że rządzą. To niegroźne złudzenie, przecież i tak prędzej czy później padną nam do obutej w szpilkę stópki…