Friends with benefit czyli plusy i minusy seksu z przyjacielem

0
80
Rate this post
Nie masz stałego partnera, ale nie chcesz żyć bez seksu? Myślisz o tym, żeby uprawiać seks z przyjacielem, ale bez zobowiązań? Zanim się na to zdecydujesz, dowiedz się jakie są zasady friends with benefit? Oraz jakie są wady i zalety seksu z przyjacielem.

Friends with benefit to nowy rodzaj relacji, która pozawala mieć seks bez uczuciowego zaangażowania. Brzmi ponuro? Niekoniecznie: nie zawsze chcemy emocjonalnych komplikacji. Czasem życiowy plan przewiduje intensywny rozwój kariery, a nie zakładanie rodziny. Wiesz, że przez kilka lat trzeba będzie harować od rana do nocy, żeby osiągnąć pewną zawodową pozycję. Stały związek u boku drugiej połówki – to luksus, na który chwilowo nie możesz sobie pozwolić. Zdarza się też inaczej: nie chcesz się wiązać – jeszcze nie teraz, bo uważasz, że nie dojrzałaś do stałego związku. A może kursując między pracą a domem, nie masz okazji, by poznać kogoś, z kim mogłabyś się związać? Niezależnie od powodów twoje ciało tęskni za kontaktem, pieszczotą, dotykiem, rozkoszą i podnieceniem.

Seks bez zobowiązań

Na szczęście regularny seks nie jest już towarem dla bogatych albo dla odważnych – bo nie jesteśmy skazani na tłok w agencjach towarzyskich czy jednonocne przygody, które nie zawsze są przecież bezpieczne. Nigdy nie wiesz, na kogo trafisz, „polując na oślep” w Internecie czy klubach nocnych. Wchodząc w związek typu „fuck friends”, możesz mieć regularny seks bez zaangażowania czy mieszkania pod jednym dachem. Fuck friends to ludzie, którzy się znają, często od dawna – a czasem kiedyś nawet byli ze sobą. Oboje są wolni i umawiają się: ja jestem sam, ty jesteś sama, więc pomóżmy sobie. Efekt? Najczęściej od poniedziałku do piątku każde zajęte jest swoim życiem, ale w weekendy spotykają się i uprawiają seks. Czują się ze sobą miło i swobodnie. Czasem jeżdżą na wycieczki czy idą razem do kina lub knajpki. To taki substytut związku partnerskiego, tyle tylko, że głównie na fizycznym poziomie i oparty na układzie koleżeńskim. A że bez miłości? Nie szkodzi: prawie co piąty mieszkaniec Polski uważa, że seks bez miłości to coś całkiem naturalnego, a co czwarta Polka decyduje się na różne rodzaje tzw. luźnych związków i pozostaje w nich od roku do czterech lat.

Zasady koleżeńskiego seksu

Zanim zdecydujesz się na friends with benefit, poznaj zasady, jakie panują w takiej relacji:

  • Fuck friends nie starają się zawłaszczyć siebie nawzajem.
  • Obie strony mają jasny obraz sytuacji: to nie jest związek miłosny, każde z nich ma swoje życie, swoje sprawy i zobowiązania.
  • Często w tygodniu nie spotykają się, a nawet nie dzwonią do siebie – a jeśli już, to w piątki, żeby ustalić szczegóły weekendu.
  • Nie rozliczają się z czasu, spędzonego osobno. Jeśli jedna strona chce opowiedzieć drugiej, co działo się w ciągu tygodnia – druga jej wysłucha, ale nie ma prawa wypytywać, ciągnąć za język, uprawiać śledztwa, co robił „partner” pod jej nieobecność.
  • Każdy jest panem swego czasu i swego losu.
  • Nikt nie jest o nikogo zazdrosny.
  • Obie strony lubią się i wspólnie spędzany czas sprawia im przyjemność, podobnie rozmowa czy wspólne wyjścia.
  • W łóżku starają się dać sobie nawzajem to, czego druga strona oczekuje.
  • Czasami spędzają ze sobą całe noce np. z piątku na sobotę czy z soboty na niedzielę.
  • Czasem umawiają się, że po seksie każde wraca do siebie – bo oboje chcą się wyspać lub któraś ze stron się obawia, że wspólne spanie w jednym łóżku za bardzo zbliży ich do siebie.

Plusy i minusy

Taki związek ma wiele zalet:

  • Przede wszystkim jest bezpieczny. Nie grozi nam tu choroba, przenoszona drogą płciową, bo z reguły mając „pod ręką” stałego partnera i mało czasu nie szukamy już „szczęścia” gdzie indziej. Na pewno jest to bezpieczniejsza forma seksu od przygodnych podrywów lub randkowania z kimś poznanym w sieci. Tutaj przynamniej dobrze znamy partnera i jego przeszłość seksualną.
  • Kolejna sprawa, to otwartość na eksperymenty. Paradoksalnie łatwiej jest nam się otworzyć na coś nowego lub przekraczającego nasze dotychczasowe granice z kimś, z kim nie łączy nas więź emocjonalna. W tej mierze emocje rzeczywiście wiele komplikują: kiedy kogoś kochamy, boimy się odrzucenia, bo ono boli. Dlatego mniej odważnie pozwalamy sobie na różne propozycje i odsłanianie się, demaskowanie własnych potrzeb – obawiając się, że usłyszymy od partnera „takie świństwa, ty jesteś zboczony!” – i będziemy cierpieć. W luźnym układzie partner co najwyżej powie „nie” i po sprawie. A nawet, jeśli poczuje się niepewnie albo coś go poruszy, dotknie – odejdzie. I tyle. A my cierpieć nie będziemy, bo przecież między nami nie ma miłości, a więc i starta była niewielka…
  • Poza tym żyjąc w związku typu fuck friends, chronimy w pewnym stopniu swoją opinię i swój obraz także we własnych oczach. Niestety, choć żyjemy w kulturze swobody seksualnej, przeskakiwanie z łóżka do łóżka wciąż jest społecznie piętnowane jako zachowanie o niewielkiej moralnej wartości. Większości z nas daleko do swobody bohaterek serialu „Seks w wielkim mieście”. Mając przyjaciela od seksu, mamy przynajmniej jednego partnera i to względnie stałego – a więc i w oczach pań sąsiadek i swoich własnych wyglądamy na bardziej „cnotliwych” – choć korzystamy z seksu na tyle, na ile mamy ochotę.

Są jednak i minusy:

  • Mając stałego partnera i będąc seksualnie zaspokojonym, mamy mniejszą motywację, by szukać prawdziwej miłości. Zgadzamy się trochę na „wyrób czekoladopodobny”, zamiast prawdziwej czekolady – niby mamy związek, ale nie mamy zaangażowania, bliskości, intymności i tego całego bogactwa doznań, które daje nam emocjonalne zaangażowanie. Substytut to jednak tylko substytut…
  • Tak naprawdę nie jesteśmy dla nikogo naprawdę ważni – bo kiedy coś przestaje jednej ze stron odpowiadać po prostu mówi „żegnaj”. W sytuacji trudnej zostaniemy sami, bo przecież nie mamy w stosunku do siebie żadnych zobowiązań, a oparty na korzystaniu z życia, hedonistyczny związek z góry zakłada brak zaangażowania w mniej przyjemne strony bycia z drugim człowiekiem.
  • Pułapką może okazać się zazdrość. Dopóki sypiamy tylko ze sobą, jest łatwo. Ale co poczujemy, jeśli nasz partner pewnego dnia oświadczy „sypiam jeszcze z kimś”? Albo do gorsza „zakochałam się”? Nagle się może okazać, że wcale się nam to nie podoba, bo gdzieś w głębi duszy uważaliśmy tę drugą osobę za należną nam…
  • Wadą luźnych związków jest też oddzielenie seksu od miłości. Kiedy długo funkcjonujemy w takich związkach lub wchodzimy w jeden po drugim, seks się dewaluuje. Przestaje być ukoronowaniem miłości i najwyższym wyrazem bliskości. I kiedy spotykamy kogoś, kogo pokochamy, pójście z tą osobą do łóżka nie będzie już rodzajem misterium, uniesieniem na duchowym poziomie. Bo jednak przez wiele lat rozmieniania na drobne wyrobiliśmy w sobie emocjonalny nawyk spłaszczania wartości i ważności fizycznego zespolenia.
  • Bardzo poważnym minusem jest też konieczność ciągłej uczuciowej czujności. Taki oparty na koleżeńskim seksie związek wymaga sporej dojrzałości emocjonalnej. Obie strony muszą się kontrolować, żeby się nie zaangażować uczuciowo. Tymczasem seks ma działanie więziotwórcze, natomiast częste i regularne spotkania sprzyjają przywiązaniu. I może się okazać, że nagle odkryjemy „to naprawdę fajny gość” i poczujemy, że chcemy iść z nim przez życie. A on powie „nie”. I odejdzie, bo przecież nie na to się umawialiście…

Dlatego zarówno seksuologowie, jak psycholodzy ostrzegają: taki związek to niebezpieczna sprawa, bo życie bywa nieprzewidywalne i nie nad wszystkim można mieć kontrolę. Dlatego warto dobrze zastanowić się przed wejściem w relację typu friends with benefit.