Fantazjuję, więc kocham

0
67
Rate this post
Ludzie dzielą się na tych, którzy mają fantazje seksualne i tych, którzy się do tego nie przyznają. Wyobrażenia erotyczne są czymś jak najbardziej naturalnym, wręcz pożądanym dla zdrowia psychoseksualnego. Jednak uwaga – istnieje granica, za którą zaczyna się problem.

Amerykański serwis ivillage.com opublikował badania, z których wynika m.in., że dla 50 proc. respondentek małżeński seks jest depresyjny, nużący lub całkowicie zbędny. 80 proc. twierdzi, że jest przewidywalny i mało kreatywny, a ponad połowa rekompensuje sobie nieciekawe życie erotyczne fantazjami. Inne badania, tym razem polski Raport o seksualności Polek przygotowany przez firmę Vamea, pokazuje, że 37 proc. kobiet nie ma żadnych fantazji seksualnych (albo się do nich nie przyznaje). Jedna trzecia badanych wyobraża sobie uprawianie miłości ze swoim aktualnym partnerem i realizowanie z nim niezaspokojonych pragnień. 24 proc. marzy o stosunku z innym mężczyzną, a 17 proc. chce nowych, nieodkrytych doznań miłosnych, 10 proc. wyobraża sobie seks oralny, 4 proc. daje się gwałcić, 3 proc. uprawia seks z kobietą, 2 proc. – seks grupowy. Ok. 2 proc. pań w swoich fantazjach zamienia się w prostytutkę lub uprawia seks w dosyć zaskakujących miejscach: w samolocie, pociągu, na podłodze, itp.

Niezbędne fantazje

 

Amerykański seksuolog prof. John Money uważa, że fantazje seksualne dobrze wpływają na ludzką psychikę: redukują lęki, zwiększają poziom tolerancji wobec różnych zachowań seksualnych, wzmagają aktywność seksualną, pozwalają na lepsze samopoznanie itp. Nie można jednoznacznie określić, czy fantazje odzwierciedlają niezadowolenie z aktualnego związku, bo marzenia erotyczne rodzą się również wtedy, gdy partnerzy bardzo się kochają i są dla siebie atrakcyjni.

 

Co ciekawe, fantazje erotyczne są wentylem bezpieczeństwa dla seksualności i najczęściej nie pragniemy ich realizować w realnym życiu. Przykład: jedną z najpopularniejszych fantazji kobiecych jest bycie zgwałconą. Jednak jak wykazują badania, spośród kobiet, które fantazjują o gwałcie, 99 procent nigdy nie zrealizowałoby tego w rzeczywistości.

Cienka linia

Samo istnienie fantazji, nawet bardzo perwersyjnych, nie jest objawem żadnego zaburzenia – jeśli jest okazjonalne i nie dochodzi do ich realizacji. Inaczej mówiąc, każdy z nas może co jakiś czas mieć nietypowy sen, ale nie oznacza to jeszcze, że chce ów sen wcielać w życie. – Natomiast jeśli fantazje te są tak silne, że za wszelką cenę dążymy do ich realizacji, to obawiam się, że realizacja tych fantazji liczy się dla nas bardziej, niż kontakt z osobą partnera. Już sama ta okoliczność stawia pod znakiem zapytania możliwość uczestniczenia w długoterminowym związku seksualnym – gdyż w takim związku chcemy być dla naszego partnera osobą ważną, znaczącą, a nie osobą przypadkową – wyjaśnia psycholog i seksuolog Radosław Jerzy Utnik. Jego zdaniem realizacja fantazji seksualnych poza związkiem jest objawem słabej więzi pomiędzy partnerami.

 

Gdzie leży granica między zdrową fantazją a zaburzeniem? – Obsesja zaczyna się wówczas, gdy sztywność zachowań seksualnych uniemożliwia lub utrudnia funkcjonowanie, na przykład gdy aby uzyskać satysfakcję ze współżycia, niezbędne jest wykonanie jakiegoś konkretnego rytuału, takiego jak zdejmowanie lub zakładanie ubrania w ściśle określonej kolejności, ubieranie ściśle określonych, specyficznych strojów (np. pielęgniarki czy policjantki, albo rajstop konkretnego typu) itp., czy też współżycie w ściśle określonym miejscu i okolicznościach – wyjaśnia ekspert. – Jeśli zauważymy, że nie cieszy nas względna różnorodność, że przywiązanie do konkretnych okoliczności jest tak silne, że uniemożliwia współżycie, jeśli nie są spełnione jakieś konkretne warunki – warto udać się po poradę – radzi. Powtarzanie rytuału sprawia, że staje się on coraz silniejszy, w końcu utrudnia życie albo nie wytrzymuje tego partner, pragnący nieco odmiany.

Uwaga na szczerość

Idealnie byłoby, gdyby każdy człowiek mógł realizować swoje fantazje seksualne ze stałym partnerem erotycznym. Ale tak nie jest. Lepiej nie dzielić się z partnerem wszystkimi fantazjami, szczególnie takimi, które mogłyby go zaniepokoić. – Większość osób nie będzie zadowolona słysząc, że mielibyśmy ochotę na seks z kimś innym, zwłaszcza jeśli mogłoby to wywołać w partnerze poczucie zagrożenia – przestrzega seksuolog i podkreśla, że w udanym związku ludzie rozmawiają ze sobą o tych potrzebach, które mogą razem realizować. – Możliwość porozumienia w intymnych sprawach daje wiele radości i jest ważnym elementem więziotwórczym – dodaje.