Usunęłam ciążę – syndrom poaborcyjny

0
70
5/5 - (1 vote)
Decyzja o przerwaniu ciąży, bez względu na to, czy motywacją są kwestie zdrowia, czy sytuacja życiowa, ekonomiczna, jest bardzo trudnym wyborem. Musimy zdecydować o przerwaniu życia, które się w nas rodzi, musimy wziąć za to odpowiedzialność, musimy postanowić o tym, jak będzie wyglądało nasze przyszłe życie.

W Polsce aktualne prawo mówi o tym, że aborcja możliwa jest w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi ryzyko dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, kiedy istnieją przesłanki medyczne mówiące o nieodwracalnym uszkodzeniu płodu oraz kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa. Niestety bardzo często nawet w takich przypadkach lekarze odmawiają wykonania tego zabiegu, choć ustawa gwarantuje kobiecie takie prawo.

Często decyzja o aborcji wynika z ciężkiej bądź nieuregulowanej sytuacji osobistej kobiety, czy obojga partnerów. Targają nami emocje, odczuwamy silny stres, jest to ogromny dylemat bez względu na światopogląd. Mogą pojawiać się myśli zarówno takie jak: „Co, jeśli później nie będę mogła mieć dzieci” jak i „Co zrobię, jak sobie poradzę, jeśli urodzę?”. Kobiety często czują, że nie podołałyby trudom ciąży, porodu czy przede wszystkim wychowaniu dziecka, nie chcą także dzielić losu samotnych matek. Wiedzą, że nie mają wsparcia i że same nie dadzą rady. Choć przychodzi im to z trudem, decydują się na aborcję.

Pustka i chaos

Aborcja u jednych kobiet nie pozostawia większego śladu na zdrowiu czy w psychice, są jednak kobiety, które doświadczają silnych negatywnych przeżyć po dokonanym zabiegu. Określa się to mianem syndromu poaborcyjnego. Syndrom ten został zdefiniowany przez dwóch amerykańskich naukowców Ann Speckland i Vincenta Rue. Mówią oni o aborcji, która powoduje natychmiastową pustkę, charakteryzującą się sprzecznymi uczuciami, próżnią i chaosem. Wg nich razem z dzieckiem umiera też część rodzica. Aborcja nie jest tylko zakończeniem ciąży. Jest to pewnego rodzaju amputacja osobista i wewnątrzzwiązkowa. Rodzice pozostaną zawsze rodzicami, nawet umarłego dziecka.

Wg dr hab. Mari Ryś syndrom poaborcyjny jest to zaburzenie psychiczne powracające w czasie, objawia się poprzez duży niepokój, bez uświadomienia sobie przyczyny, niezadowolenie z życia bez obiektywnych przyczyn, brak sensu życia, poczucie beznadziejności, depresję. Często występują też zaburzenia relacji z najbliższymi, niechęć do współżycia seksualnego. Mogą wystąpić także bardzo silne lęki, koszmary senne, kobieta może słyszeć głosy nienarodzonych dzieci. Często zespół ten – podobnie jak inne zaburzenia psychiczne – wraca i o ile kobieta nie podda się terapii, zaburzenie to powraca w ciągu całego jej życia.

Vincent Rue wiąże ten syndrom z Postraumatycznym Zaburzeniem Stresowym, które znane jest jako długoterminowa reakcja z powodu ciężkiej traumy doświadczanej wiele lat po wydarzeniu, które ją wywołało. Ryzyko to zwiększa się z każdym innym traumatycznym zdarzeniem, które może się wydarzyć po aborcji. Ważnym czynnikiem wpływającym na odczuwanie ewentualnych objawów opisanych jako syndrom poaborcyjny jest też ilość i jakość pomocy, jaką otrzymają kobiety przed i po zabiegu.

Fobie i choroby

Badania przeprowadzone przez kanadyjskiego psychologa i psychiatrę prof. Philipa Ney w latach 1991-1997 na 4 tys. kobiet pokazują, że pierwsza aborcja zwiększa możliwość kolejnego poronienia, oraz że kobiety po aborcji mają kłopoty ze zdrowiem i są podatne na takie choroby, jak m.in.: anoreksja, bulimia, zapalenie stawów, zespoły natręctw, fobie, bezpłodność czy nowotwory. O wiele wcześniej, bo już w 1965 r. odbyły się również badania przeprowadzone w Polsce przez Andrzeja Kokoszkę z II Kliniki Psychiatrii AM w Warszawie. Jednak tutaj grupa badanych była znacznie mniejsza, liczyła 105 kobiet. Badania wykazały, że z tej grupy kobiet poddających się zabiegowi przerywania ciąży tylko w 3 przypadkach nie stwierdzono żadnych reakcji nerwicowych.

Żal mężczyzny

Są także głosy mówiące o tym, że syndrom poaborcyjny dotyczy mężczyzn. Kevin Burke, dyrektor  stowarzyszenia Rachels’s Vineyard Misjoners, którego celem jest pomoc osobom dotkniętym konsekwencjami aborcji, zaznacza, że w 95 proc. przypadków mężczyźni biorą udział w decyzji prowadzącej do aborcji, a później poczuwają się do odpowiedzialności za poczęte dziecko i naciskanie na jego usunięcie lub czują się winni za to, że nie przyszli z pomocą dziecku. Zastanawiają się również nad tym, co dzieje się w psychice kobiety po tym zabiegu. Czują się winni zachodzących zmian. Objawy syndromu poaborcyjnego u mężczyzn są podobne do objawów występujących u kobiet. Jest to uczucie żalu, beznadziei, winy i wstydu, depresja, połączona z zaburzeniami sprawności seksualnej i różnymi uzależnieniami, wewnętrzne rozdarcie, obniżenie poczucia własnej wartości oraz problemy z zaufaniem i obawa przed zaangażowaniem się w związek.

Kevin Burke twierdzi, że „większość mężczyzn zachęca swoje dziewczyny, żony czy partnerki życiowe, aby poddały się aborcji, wielokrotnie manipulując nimi, a nawet stosując przymus. Wielu z nich również zaniedbuje fizycznie i emocjonalnie matkę swego dziecka, kiedy dowiadują się, że jest w ciąży. Pozostawiają ją, aby osamotniona wzięła na siebie cały ciężar decyzji oraz fizyczne i emocjonalne konsekwencje przerwania ciąży. Często starają się podejść do kwestii niechcianej ciąży w sposób – ich zdaniem – racjonalny i przekonać kobietę, że pozbycie się dziecka leży w jej interesie, a poaborcyjny syndrom to jeden z kolejnych mitów”. Z drugiej strony uwagę zwraca się też na mężczyzn, którzy odczuwali pragnienie powstrzymania kobiety przed zabiegiem usunięcia ciąży, oni bowiem odczuwają największy żal i wściekłość oraz uciekają w nałogi.

Jak pomóc?

Mówi się, że ryzyko problemów psychologicznych po aborcji jest większe w takich grupach kobiet jak:

  • emocjonalnie niedojrzałe nastolatki,
  • kobiety uskarżające się poprzednio na problemy psychiczne,
  • kobiety usuwające chcianą ciążę z powodów medycznych lub genetycznych,
  • kobiety, których partner bądź rodzina byli przeciwni ciąży,
  • kobiety głęboko religijne,
  • kobiety zmuszone do aborcji,
  • kobiety niepewne własnej decyzji,
  • kobiety, które poddały się późnej aborcji.

Ofiary syndromu poaborcyjnego niewątpliwie potrzebują wsparcia, a często również leczenia. Nie polega to jedynie na akceptacji własnego nienarodzonego dziecka, jest to także uświadomienie sobie własnego udziału w tej stracie, a także winy, która się z tym wiąże. Dla osób odczuwających ból i cierpienie po stracie w wyniku własnej decyzji, ważne jest, aby odbudować na nowo samoocenę oraz uporządkować cały wachlarz emocji i uczuć. Terapia pomaga także zamknąć patologicznie przedłużającą się żałobę, oraz odżałować to, co się w wyniku decyzji o aborcji w nim nie wydarzyło. Ważne jest też wsparcie najbliższego otoczenia zarówno przed podjęciem decyzji, jak i po.